|
Wyłania
się tu kwestia możliwości i potrzeby weryfikowania informacji
zawartych w korespondencji. Listy, odnosząc się w wielu miejscach
do świata i opisując go, tworzą jego obraz, niekoniecznie zgodny z
rzeczywistością. Nie musi być to świadome mijanie się z prawdą,
list tworzony jest w żywiole życia, nie zostawia czasu na namysł,
często więc nie uwzględnia się pewnych informacji, zapomina o
nich. Wreszcie korespondencja to nie kronikarstwo, lecz zapis relacji
między dwojgiem ludzi, każdy opisany fakt filtrowany jest przez ich
uczucia i doznania. Daje to możliwość wniknięcia w psychikę
korespondentów, ale za cenę niepewności co do opisanych
faktów. Można do tego problemu podchodzić dwojako, w
zależności od tego, jaki aspekt korespondencji chce się wydobyć i
analizować. Pierwszym sposobem, najbardziej naturalnym, gdyż
odwołującym się do codziennych doświadczeń w obcowaniu z listem,
jest traktowanie korespondencji jako dokumentu z życia osoby
piszącej, eksponującego własność listu jako tekstu użytkowego.
Przy takim czytaniu zgodność opisu z rzeczywistością jest sprawą
podstawową i wszelkie informacje podane w listach poddać należy
weryfikacji. Można przeprowadzać ją, konfrontując tekst ze
współczesnymi dokumentami (w przypadku badania biografii
Zbigniewa Herberta przydatnymi okazać się tu mogą wszelkie
dokumenty związane z wyjazdami – wizy, paszporty – pomocne przy
ustalaniu dat podróży), z relacjami innych osób
bezpośrednio związanych z opisywanymi zdarzeniami bądź z
pozostałą twórczością zarówno nadawcy, jak i
adresata – z korespondencją z innymi osobami czy pamiętnikami.
Tego typu praca nie jest analizą stricte literacką, lecz raczej
historyczną – polega na gromadzeniu informacji i porównywaniu
ich ze sobą. Jeśli wyniki tej pracy zostaną przedstawione w
postaci rozległych przypisów do wydanych listów, jak
stało się to w przypadku korespondencji Herberta z Zawieyskim
(stworzone przez Pawła Kądzielę opracowanie zawiera odnośniki do
pozostałych listów Herberta, do dziennika Jerzego
Zawieyskiego, jak również biogramy wszystkich wspomnianych
osób, co rozwiązuje problem rozszyfrowywania indeksów
przez odbiorcę), czytelnik otrzyma szeroki materiał do analizy
biografii twórcy. Jednak niuanse i zawiłości (takie jak
przeprowadzana w przypisach korekta dat) życia pisarza niekoniecznie
wpływać muszą na odbiór jego twórczości i
prezentowanych w niej poglądów – często dla czytelnika nie
jest ważne, czy Herbert wyjechał do Szkocji w roku 1963 czy 1964,
lecz co tam zobaczył i jakie wyniósł z podróży
wrażenia. Jest to drugi sposób podchodzenia do analizy
korespondencji – wydobycie jej aspektu artystycznego, literackiego.
W celu oddalenia wątpliwości faktograficznych można wszystkie
listy potraktować jako fikcję, co pomoże skupić się wyłącznie
na przedstawionych w nich poglądach czy na urodzie używanego
języka.
Jednak
założenie całkowitej fikcji listu przeczy jego podstawowej cesze,
jaką jest związanie z zawsze realnym życiem. Całkowicie zmyślone
listy funkcjonować mogą tylko jako elementy stylizacji
formalno-językowej, będąc fragmentem dzieła czysto literackiego.
Jedną z głównych właściwości epistolografii jest tkwiące
w niej ciągłe napięcie wewnętrzne między skonwencjonalizowaną
formą a dowolną treścią. Skłania to do eksperymentów
literackich, szukania granic dla treści i przełamywania konwencji
formalnych. Ponadto umieszczenie narratora w osobie nadawcy listu
sprzyja dokładnemu ukazaniu psychiki bohatera, gdyż ten może w
listach odsłaniać swe największe tajemnice. Efekt sugestywności
wyznań jest tu porównywalny do obserwowanego w pamiętnikach.
Te cechy listu literackiego przyczyniły się do powstania odrębnego
gatunku, jakim jest powieść w listach. Narodziła się ona wraz z
rozkwitem epistolografii francuskiej, datowanym od XVII wieku.
Wykorzystuje emocjonalny ładunek listu do zgłębiania tajników
duszy i ukazywania portretów bohaterów w sposób
wyjątkowo sugestywny, gdyż poprzez narrację pierwszoosobową.
Jednak w powieści epistolarnej narratorów jest tylu, ilu
nadawców prezentowanych listów, a każdy z nich
powinien mieć swój własny styl pisania, aby być postacią
sugestywną. Stawia to przed autorem fikcyjnej korespondencji trudne
zadanie pisania przy użyciu wielu rodzajów języka i
ekspresji.
Wcielanie
się w kolejne role nie jest domeną autorów powieści, może
odbywać się także w codziennym życiu, a więc i w liście. Nie
musi to od razu być fikcja literacka, może być to na przykład
zabawa konwencjami, stylem: nie wiem, jak to się stało, ale w
sobotę w południe się zgubiłem. Szedłem sobie po tym Paryżu,
mocno trzymając się za łapę, aż tu ni z tego, ni z owego,
trzask, prask, ni ma Dziubdziusia. Wołam, krzyczę, pytam ludzi, a
on jak kamień w wodę; po trzech dniach się znalazłem1
- donosi przyjaciołom już nie Zbigniew Herbert, ale stworzony w
przestrzeni listu Dziubdziuś. Gdyby słowa te wypowiadał Herbert,
kto wobec tego napisał: Jestem uciszony, szczęśliwy, ale
smutny. Po raz pierwszy po przyjęciu Komunii płakałem – oparty
czołem na promykach łaski, na najniższym stopniu do Boga2.
Bohaterem tych dwóch fragmentów nie może być jedna
osoba, zbyt się różnią, a jednak mają tego samego autora,
kreującego się na tak odmienne sposoby. Dziubdziuś i mężczyzna
przyjmujący komunię to dwa osobne podmioty epistolarne, istniejące
tylko w pojedynczych listach. Herbert nadaje im odrębny status,
dokonując w każdym niemal liście autokreacji, zmieniając style
pisania, sposób prezentowania poglądów (chociaż same
poglądy pozostają niezmienne, niezależnie od języka, jakim są
wygłaszane). Działa tu mechanizm analogiczny do sytuacji lirycznej,
w której bardzo często osoba mówiąca jest odrębnym
od autora bytem. W swoich listach Herbert najczęściej infantylizuje
własną postać, nadaje jej wiele zabawnych cech. Stylizuje swą
wypowiedź na strumień mowy potocznej: A tu Jerzy Turowicz chce,
żebym napisał o człowieku, który nazywa się Picasso, robi
dużo obrazów i dzieci i tak dumny, że jurny, patrzeć się
nie chce, o śmierci ani nie myśli i wydaje mu się, że wleci na
Drugą Stronę jak byk.3
Zabawa
w autokreację jest także często zabawą językiem. Tworzenie
pocztówkowych rymowanek zdaje się być żywiołem Herberta:
wkoło
śliczne lasy, a w lasach szkockie chłopaki. Pogoda dopisuje i nic
nastroju nie psuje. Zwiedziłem wała Hadriana, frajda to
niesłychana. Autobusy chodzą tak wolno, ach, gdzież jest mój
drogi Londyn? (...) Jestem trochę bez forsy, ale przeżywałem czasy
dużo gorse.4
Siedzę
teraz w Drohiczynie, pod łozami, woda płynie, a na górze, na
zamkowej, rosną kwiatki kolorowe. Jestem sam jak palec tutaj, więc
w mym sercu smutku nuta. Wołam przeto: Skarabeusz!!! Chcę Cię
widzieć. Twój Orfeusz5
Bohater tych pocztówek
to ktoś wesoły, mile spędzający czas. Nawet gdy pisze o sprawach
dość poważnych, jak brak pieniędzy czy tęsknota za przyjacielem,
robi to nadal lekko. Taki sposób obrazowania własnych przeżyć
zdaje się wynikać między innymi ze specyfiki widokówki jako
pewnego rodzaju listu. Zawiera ona te same co list elementy
strukturalne – datę, nagłówek, pozdrowienia, podpis –
lecz jej postać materialna zmienia zupełnie rodzaj i sposób
omawiania treści. List jest wypowiedzią intymną, czytaną tylko
przez adresata i nic nie ogranicza jego objętości. Pocztówka
natomiast ma charakter otwarty, nie osłania jej koperta, a miejsca
na treść zawiera niewiele. Służy do przekazania krótkich
informacji bądź pozdrowień wzbogaconych widokiem miejsca nadania.
Jej treść nie może być zbyt rozbudowana i często sprowadza się
do jednego zdania: Serdeczne pozdrowienia z ... przesyła ... .
Bardzo często uzupełniona jest dodatkowymi informacjami zawartymi w
post scriptum, najczęściej referującymi stan pogody, warunki
pobytowe i opis wrażeń.
Tyle schemat. Zbigniew
Herbert łamał go zawsze, jego pocztówki, wysyłane
nadzwyczaj obficie, nigdy nie są jednakowe. Te z podróży,
typowo turystyczne, zawsze zawierają opis jakiejś przygody bądź
żart. Pisał ze Szkocji: Durham, 16 oct. 1963 KOMUNIKAT SPECJALNY
Nasze wojska uderzyły dziś rano wzdłuż szosy Straton-Ripon na
stare opactwo cystersów Fountain Abbey, obracając je w ruinę
(patrz na odwrocie)6.
Szczególnie starannie dobierał widokówki, to, co
przedstawiały, musiało mieć bezpośredni związek z listem lub z
adresatem, bądź miało wartość symboliczną. Opatrywał
komentarzem zdjęcia na pocztówkach, tę z szympansem w
marynarskim stroju7
podpisał Zbyś H., o kartce przedstawiającej stado słoni:
Magda to jest ten pierwszy słoń. Zbyszek ten drugi. A ja jestem
ten mały8.
Pocztówkę o nazwie „Lourdes – La Grotte Miraculeuse”9
wysłał Zawieyskiemu, dla którego Matka Boża z Lourdes była
postacią szczególną.
Wcielanie się w różne
role, żonglerka słowem – jak blisko stąd do literatury, do
pisania artystycznego. Jednak Herbertowska epistolografia pisaniem
literatury nie była, gdyż różniła się intencją. Listy
Herberta pisane były w celach ściśle związanych z codziennym
życiem, główną ich intencją było przekazanie informacji,
podtrzymanie kontaktu z przyjaciółmi. Literatura zaś to
pisanie tekstów z konkretnym, artystycznym zamiarem. Nie brak
czyniących tak epistolografów, chcących nieraz zbudować
sobie pomnik za życia, lecz nie należał do nich Herbert. Jednak
nie sposób oprzeć się wrażeniu literackości jego
korespondencji, choć nie decyduje o tym zamiar autora. Bo literatura
to także estetyczna właściwość tekstów, to postulowana
przez Stefanię Skwarczyńską kategoria „piękna”, którą
listy Zbigniewa Herberta spełniać mogą. Wiąże się to z talentem
pisarskim poety, który, będąc immanentną cechą jego
osobowości, ujawniał się w każdym jego działaniu na łonie
języka, nie tylko stricte artystycznym. Wreszcie trzecie kryterium,
według którego rozpatrywać można listy jako literaturę lub
nie – kryterium społeczne. Fakt wydania korespondencji jest już
pewnym uznaniem jego literackich własności, a odbiór
czytelniczy może przyjąć je lub odrzucić. Na społeczną
akceptację listów jako dzieła artystycznego wpływa także
decydująco profesja ich autora – łatwiej traktuje się
korespondencję pisarzy jako element ich twórczości, niż
wynosi na Parnas listy nieznanych osób.
Nie
ma wątpliwości przy klasyfikowaniu listu jako literatury, gdy jest
on pisany w tej intencji, jako dzieło artystyczne. W przypadku
Zbigniewa Herberta możemy obserwować takie działania, jest nimi
publikacja takich utworów jak „Do Henryka Elzenberga w
stulecie Jego urodzin”10,
„Do Ryszarda Krynickiego – list”11,
czy „Widokówka od Adama Zagajewskiego”12.
Są to listy poetyckie – wiersze wykorzystujące tę formę w celu
zwrócenia uwagi na konkretnego adresata wypowiedzi. Różnią
się od apostrofy głównie formą, najczęściej dosłownie
wskazującą na epistolarne koneksje, a także zarysowaniem sytuacji
lirycznej. Apostrofa może być tylko zawołaniem nieliczącym na
odzew, odwołaniem się do jakiejś wartości. List zaś, co było
już tu podkreślane, jest ogniwem dialogu i napisanie wiersza w tej
formie może oznaczać podjęcie rozmowy z adresatem,
zasygnalizowanie chęci tegoż.
Kim
stałbym się gdybym Cię nie spotkał – mój Mistrzu Henryku
- rozpoczyna liryczny list do swego duchowego przewodnika Zbigniew
Herbert. List pisany po śmierci adresata. Napisanie
wiersza-wyznania, w którym dziękuje się za otoczenie opieką,
jest formą lamentacji i uczczenia śmierci Mistrza. Jeszcze na
łożu śmierci – tak mi mówiono – czekałeś na głos
ucznia - Herberta dręczą wyrzuty sumienia, że nie mógł
asystować Elzenbergowi podczas ostatniej wędrówki. Teraz
zwraca się do niego ze słowami najwyższego uznania dla surowej
łagodności delikatnej siły, które pokazały, jak żyć.
Tak zbudowany z kolejnych dziękczynień list nie wymaga podpisu,
osoba mówiąca określa siebie na początku jako ucznia swego
Mistrza i całą uwagę skupia na adresacie. Inaczej dzieje się w
poetyckim liście do Ryszarda Krynickiego, który kończy się
sformułowaniem wyraźnie nawiązującym do typowo epistolarnego: ja
tego nie wiem – mój Drogi – dlatego przesyłam tobie nocą
te sowie zagadki uścisk serdeczny ukłon mego cienia.
Wyeksponowane wersyfikacyjnie ostatnie trzy wyrazy tworzą podpis
nadawcy. Incipit również przypomina formuły znane z
dotychczasowych analiz: Niewiele zostanie Ryszardzie naprawdę
niewiele. Zaskakująca obecność frazy Niewiele zostanie
przed tytularną apostrofą kładzie dodatkowy na te dwa słowa
nacisk. Jest to echo typowej dla listów tematyczno-rematycznej
budowy wypowiedzi: w celu zwrócenia uwagi adresata nowy temat
(najczęściej na początku akapitu) wprowadzany jest poprzez
przesunięcie go na początek zdania.
O ile
poprzednie listy poetyckie nie nawiązywały do żadnych
poprzedzających wypowiedzi ich adresatów, o tyle „Widokówka
od Adama Zagajewskiego” już samym tytułem sugeruje, że jest to
odpowiedź na kartkę od innego poety. Wiersz zawiera wiele typowych
zwrotów listownych nawiązujących do podróży
korespondentów (A więc jesteś w Fryburgu ja też niegdyś
tam byłem) czy do poprzedniego ogniwa dialogu (rozpoczynające
utwór: Dziękuję Tobie Adamie za kartkę z Fryburga).
Herbert opisuje też, swoim zwyczajem, obrazek na odwrocie kartki od
Zagajewskiego (jej realność przyjmujemy na podstawie realności na
nią odpowiedzi), Anioła w komeżce ze śniegu. I tutaj
widokówka okazuje się być symbolem, a Anioł (...)
Aniołem Zagłady.
Anioł
jest w twórczości Zbigniewa Herberta motywem szczególnym,
gdyż traktowanym nietypowo. Herbertowskie anioły są bliskie
ludziom wtedy, gdy są do nich podobne, mają swe grzechy i
niedoskonałości. Wystarczy spojrzeć na Szemkela, „Siódmego
anioła”13:
jest czarny i nerwowy (...) między otchłanią a niebem jego
tupot nieustanny. Być może właśnie o Szemkelu pisał poeta w
liście do Zawieyskiego: Pan Bóg w nagrodę przysłał mi
Anioła. Prawdę mówiąc jest to Anioł trochę pośledniego
gatunku, nosi w niebie wodę i rąbie drzewo. (...) Wyszedł, tupiąc
sabotami, i zbudził lokatorów wszystkich14.
Te same postacie odnajdujemy w prozie poetyckiej „Siedmiu
aniołów”15:
Co rano przychodzi siedmiu aniołów. (...) Odchodzą ciężko
tłukąc sabotami. Pisanie o sprawach metafizycznych w sposób
potoczny, często infantylizowany, jest formą obrony przed
niepotrzebną patetycznością. Krnąbrny anioł bardziej przemawia
do wyobraźni adresata listu i odbiorcy wiersza niż kilkanaście
okrągłych zdań o niebiosach16.
Po co pisać traktaty o sztuce, jeśli jej sens zawrzeć można w
kilku zdaniach: Skrzypce są nagie. Mają chude ramionka.
Niezdarnie chcą się nimi zasłonić. Płaczą ze wstydu i zimna.
Dlatego. A nie, jak twierdzą recenzenci muzyczni, żeby było
piękniej. To nieprawda. („Skrzypce”17)
W tej krótkiej poetyckiej prozie Herbert zawarł swój
pogląd na przyczynę tworzenia przez artystów. Okazuje się,
że twórcy nie chcą upiększać świata, lecz pragną wyrazić
własny ból istnienia. Potwierdzenie tej tezy znaleźć można
w korespondencji: Jestem tutaj w ramach bezsensownej akcji
uświadamiania sobie, że pisanie wierszy jest usprawiedliwieniem
samotności.18
Cóż, my lirycy (to znaczy dobrzy poeci i grafomani) cierpimy
na chroniczną wstydliwość.19
Herbert w żadnym ze swoich listów nie traktuje pisarstwa
jak wieszczej misji, często podkreśla trud z tym zajęciem
związany: piszę książki na brudno, i to po kilka razy. Pisanie
to brudna i trudna robota.20
Naturalne
więc skłonności pisarskie zapełniają wybojami drogę twórczą
poety. W listach wiele jest relacji z mozolnej pracy nad kolejnymi
tekstami: Wiersz lichy, niczym autor. Autor myśli, jak żyć i
podejmuje drobne czynności, które wymagają tyle sił, ile
wygranie wielkiej bitwy21;
skończyłem 2 szkice, które gniotłem od 3 miesięcy (co
prawda drobniutkie, jakieś 20 stron do kupy), napisałem trochę (3)
wiersze22.
Pisanie jest trudną stroną osobowości i życia Herberta, tak
przynajmniej wynika z jego wypowiedzi. Zmaga się z opornym
tworzywem, z demonami własnej duszy. Mówi o tym wprost w
rozmowie z Jackiem Trznadlem: gorsza część mojej istoty, którą
wyrzucam za drzwi, kiedy próbuję pisać.23
Zdarzają się informacje zaskakujące, jak ta podana w liście do
Czajkowskich: Penderecki namawia mnie, żebym napisał z nim
operę. Ja chcę o Gilgameszu, on o Iwanie Groźnym, więc się chyba
nie spotkamy.24
Fakt, że Herbert mógł zostać autorem opery, jest równie
interesujący dla badacza jak ten, że poeta nosił się z zamiarem
napisania powieści bądź zbioru opowiadań: Ostatnio dość dużo
pisałem. (...) dialogi i opowiadania.25
Gęsto plecie się
związek twórczości Herberta z jego listami. Nawzajem się
uzupełniają, tworząc jedną wizję świata i obraz jednego
człowieka, pochłoniętego zarówno życiem zawodowym jak i
towarzyskim. W każdym z elementów dorobku pisarza spotkać
można te same słowa, te same myśli. Wnikliwa lektura
korespondencji pozwala na wyłuskanie z popularnego obrazu twórcy
najważniejszych elementów człowieka – nie poety, nie
artysty, nawet nie oddanego przyjaciela czy wesołego kompana – ale
Zbigniewa Herberta, pojedynczego i jedynego w swoim rodzaju. Biorąc
do ręki blok listów, powinniśmy, mając na uwadze ich piękno
i spójność, odtworzyć powstałą w listach całościową
wizję fenomenu, jakim był, a dzięki swej twórczości, w tym
także korespondencji, nadal jest Zbigniew Herbert. Bo czymże jest
list? Jest gatunkiem piśmiennictwa, który dzięki talentowi
pisarza stać się może gatunkiem literackim. Jest formą języka
przekształcającą się pod wprawnym piórem w grę konwencją.
Sam w sobie jest dwuosobową grą dla umiejących czytać i pisać.
Bibliografia
Podmiotowa:
Herbert Z.,
”Kochane Zwierzątka...” Listy Zbigniewa Herberta do
przyjaciół – Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich, do
druku podała i komentarzem opatrzyła M. Czajkowska, Warszawa 2000.
Herbert Z.,
89 wierszy, Kraków 1998.
Herbert Z.,
Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957.
Herbert Z.,
Zawieyski J., Korespondencja 1949 – 1967, wstęp J.
Łukasiewicz, do druku przygotował i przypisami opatrzył P.
Kądziela, Warszawa 2002.
Trznadel J.,
Hańba domowa. Rozmowy z pisarzami, Lublin 1993.
Przedmiotowa:
Barańczak
S., Uciekinier z Utopii. O poezji Zbigniewa Herberta, Wrocław
1994.
Cysewski
K., Teoretyczne i metodologiczne problemy badań nad
epistolografią [w:] „Pamiętnik literacki” 1997, nr 1.
Czermińska
M., Pomiędzy listem a powieścią [w:] „Teksty” 1975, nr
4.
Kałkowska
A., Struktura składniowa listu, Wrocław 1982.
Łukasiewicz
J., Herbert, Wrocław 2001.
Mroczek
K., Tytulatura w korespondencji staropolskiej jako problem
stosunku między nadawcą a odbiorcą [w:] „Pamiętnik
Literacki” 1978, nr 2.
Skwarczyńska
S., Wokół teorii listu [w:] idem, Pomiędzy
historią a teorią literatury, Warszawa 1975.
Słownik
terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław
2000.
10
Herbert Z., 89 wierszy, Kraków 1998, s. 83-84.
11
Herbert Z., 89 wierszy, Kraków 1998, s. 73-74.
12
Herbert Z., 89 wierszy, Kraków 1998, s. 85-86.
13
Herbert Z., Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957, s. 61-63.
15
Herbert Z., Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957, s 128.
16
Oprócz Anioła spotkać można w korespondencji również
innych bohaterów wierszy Herberta. Pisał do Czajkowskich:
Czasem wydaje mi się, że jestem panem od przyrody, który
wyprowadza rozbrykaną młodzież na łączkę (HCz, s. 143).
17
Herbert Z., Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957, s. 107.
23Trznadel
J., Hańba domowa. Rozmowy z pisarzami, Lublin 1993, s. 205.
|