czwartek, 02 wrzesień 2010AKANT Redakcja:
ul. Wiejska 89
85-458 Bydgoszcz
akant24@wp.pl
GG: 15616451
Menu główne
Strona Główna
Co na stronie?
Aktualny numer
Archiwum
O czasopiśmie
Kontakt
Szukaj
Popularne
Gościmy
Aktualnie jest 26 gości online
Nowości
Dołącz do nas


Marta Sznajder - O listach Zbigniewa Herberta - przyczynek do formalnej analizy epistolografii Drukuj

 

Wyłania się tu kwestia możliwości i potrzeby weryfikowania informacji zawartych w korespondencji. Listy, odnosząc się w wielu miejscach do świata i opisując go, tworzą jego obraz, niekoniecznie zgodny z rzeczywistością. Nie musi być to świadome mijanie się z prawdą, list tworzony jest w żywiole życia, nie zostawia czasu na namysł, często więc nie uwzględnia się pewnych informacji, zapomina o nich. Wreszcie korespondencja to nie kronikarstwo, lecz zapis relacji między dwojgiem ludzi, każdy opisany fakt filtrowany jest przez ich uczucia i doznania. Daje to możliwość wniknięcia w psychikę korespondentów, ale za cenę niepewności co do opisanych faktów. Można do tego problemu podchodzić dwojako, w zależności od tego, jaki aspekt korespondencji chce się wydobyć i analizować. Pierwszym sposobem, najbardziej naturalnym, gdyż odwołującym się do codziennych doświadczeń w obcowaniu z listem, jest traktowanie korespondencji jako dokumentu z życia osoby piszącej, eksponującego własność listu jako tekstu użytkowego. Przy takim czytaniu zgodność opisu z rzeczywistością jest sprawą podstawową i wszelkie informacje podane w listach poddać należy weryfikacji. Można przeprowadzać ją, konfrontując tekst ze współczesnymi dokumentami (w przypadku badania biografii Zbigniewa Herberta przydatnymi okazać się tu mogą wszelkie dokumenty związane z wyjazdami – wizy, paszporty – pomocne przy ustalaniu dat podróży), z relacjami innych osób bezpośrednio związanych z opisywanymi zdarzeniami bądź z pozostałą twórczością zarówno nadawcy, jak i adresata – z korespondencją z innymi osobami czy pamiętnikami. Tego typu praca nie jest analizą stricte literacką, lecz raczej historyczną – polega na gromadzeniu informacji i porównywaniu ich ze sobą. Jeśli wyniki tej pracy zostaną przedstawione w postaci rozległych przypisów do wydanych listów, jak stało się to w przypadku korespondencji Herberta z Zawieyskim (stworzone przez Pawła Kądzielę opracowanie zawiera odnośniki do pozostałych listów Herberta, do dziennika Jerzego Zawieyskiego, jak również biogramy wszystkich wspomnianych osób, co rozwiązuje problem rozszyfrowywania indeksów przez odbiorcę), czytelnik otrzyma szeroki materiał do analizy biografii twórcy. Jednak niuanse i zawiłości (takie jak przeprowadzana w przypisach korekta dat) życia pisarza niekoniecznie wpływać muszą na odbiór jego twórczości i prezentowanych w niej poglądów – często dla czytelnika nie jest ważne, czy Herbert wyjechał do Szkocji w roku 1963 czy 1964, lecz co tam zobaczył i jakie wyniósł z podróży wrażenia. Jest to drugi sposób podchodzenia do analizy korespondencji – wydobycie jej aspektu artystycznego, literackiego. W celu oddalenia wątpliwości faktograficznych można wszystkie listy potraktować jako fikcję, co pomoże skupić się wyłącznie na przedstawionych w nich poglądach czy na urodzie używanego języka.

Jednak założenie całkowitej fikcji listu przeczy jego podstawowej cesze, jaką jest związanie z zawsze realnym życiem. Całkowicie zmyślone listy funkcjonować mogą tylko jako elementy stylizacji formalno-językowej, będąc fragmentem dzieła czysto literackiego. Jedną z głównych właściwości epistolografii jest tkwiące w niej ciągłe napięcie wewnętrzne między skonwencjonalizowaną formą a dowolną treścią. Skłania to do eksperymentów literackich, szukania granic dla treści i przełamywania konwencji formalnych. Ponadto umieszczenie narratora w osobie nadawcy listu sprzyja dokładnemu ukazaniu psychiki bohatera, gdyż ten może w listach odsłaniać swe największe tajemnice. Efekt sugestywności wyznań jest tu porównywalny do obserwowanego w pamiętnikach. Te cechy listu literackiego przyczyniły się do powstania odrębnego gatunku, jakim jest powieść w listach. Narodziła się ona wraz z rozkwitem epistolografii francuskiej, datowanym od XVII wieku. Wykorzystuje emocjonalny ładunek listu do zgłębiania tajników duszy i ukazywania portretów bohaterów w sposób wyjątkowo sugestywny, gdyż poprzez narrację pierwszoosobową. Jednak w powieści epistolarnej narratorów jest tylu, ilu nadawców prezentowanych listów, a każdy z nich powinien mieć swój własny styl pisania, aby być postacią sugestywną. Stawia to przed autorem fikcyjnej korespondencji trudne zadanie pisania przy użyciu wielu rodzajów języka i ekspresji.

Wcielanie się w kolejne role nie jest domeną autorów powieści, może odbywać się także w codziennym życiu, a więc i w liście. Nie musi to od razu być fikcja literacka, może być to na przykład zabawa konwencjami, stylem: nie wiem, jak to się stało, ale w sobotę w południe się zgubiłem. Szedłem sobie po tym Paryżu, mocno trzymając się za łapę, aż tu ni z tego, ni z owego, trzask, prask, ni ma Dziubdziusia. Wołam, krzyczę, pytam ludzi, a on jak kamień w wodę; po trzech dniach się znalazłem1 - donosi przyjaciołom już nie Zbigniew Herbert, ale stworzony w przestrzeni listu Dziubdziuś. Gdyby słowa te wypowiadał Herbert, kto wobec tego napisał: Jestem uciszony, szczęśliwy, ale smutny. Po raz pierwszy po przyjęciu Komunii płakałem – oparty czołem na promykach łaski, na najniższym stopniu do Boga2. Bohaterem tych dwóch fragmentów nie może być jedna osoba, zbyt się różnią, a jednak mają tego samego autora, kreującego się na tak odmienne sposoby. Dziubdziuś i mężczyzna przyjmujący komunię to dwa osobne podmioty epistolarne, istniejące tylko w pojedynczych listach. Herbert nadaje im odrębny status, dokonując w każdym niemal liście autokreacji, zmieniając style pisania, sposób prezentowania poglądów (chociaż same poglądy pozostają niezmienne, niezależnie od języka, jakim są wygłaszane). Działa tu mechanizm analogiczny do sytuacji lirycznej, w której bardzo często osoba mówiąca jest odrębnym od autora bytem. W swoich listach Herbert najczęściej infantylizuje własną postać, nadaje jej wiele zabawnych cech. Stylizuje swą wypowiedź na strumień mowy potocznej: A tu Jerzy Turowicz chce, żebym napisał o człowieku, który nazywa się Picasso, robi dużo obrazów i dzieci i tak dumny, że jurny, patrzeć się nie chce, o śmierci ani nie myśli i wydaje mu się, że wleci na Drugą Stronę jak byk.3

Zabawa w autokreację jest także często zabawą językiem. Tworzenie pocztówkowych rymowanek zdaje się być żywiołem Herberta:

wkoło śliczne lasy, a w lasach szkockie chłopaki. Pogoda dopisuje i nic nastroju nie psuje. Zwiedziłem wała Hadriana, frajda to niesłychana. Autobusy chodzą tak wolno, ach, gdzież jest mój drogi Londyn? (...) Jestem trochę bez forsy, ale przeżywałem czasy dużo gorse.4

Siedzę teraz w Drohiczynie, pod łozami, woda płynie, a na górze, na zamkowej, rosną kwiatki kolorowe. Jestem sam jak palec tutaj, więc w mym sercu smutku nuta. Wołam przeto: Skarabeusz!!! Chcę Cię widzieć. Twój Orfeusz5

Bohater tych pocztówek to ktoś wesoły, mile spędzający czas. Nawet gdy pisze o sprawach dość poważnych, jak brak pieniędzy czy tęsknota za przyjacielem, robi to nadal lekko. Taki sposób obrazowania własnych przeżyć zdaje się wynikać między innymi ze specyfiki widokówki jako pewnego rodzaju listu. Zawiera ona te same co list elementy strukturalne – datę, nagłówek, pozdrowienia, podpis – lecz jej postać materialna zmienia zupełnie rodzaj i sposób omawiania treści. List jest wypowiedzią intymną, czytaną tylko przez adresata i nic nie ogranicza jego objętości. Pocztówka natomiast ma charakter otwarty, nie osłania jej koperta, a miejsca na treść zawiera niewiele. Służy do przekazania krótkich informacji bądź pozdrowień wzbogaconych widokiem miejsca nadania. Jej treść nie może być zbyt rozbudowana i często sprowadza się do jednego zdania: Serdeczne pozdrowienia z ... przesyła ... . Bardzo często uzupełniona jest dodatkowymi informacjami zawartymi w post scriptum, najczęściej referującymi stan pogody, warunki pobytowe i opis wrażeń.

Tyle schemat. Zbigniew Herbert łamał go zawsze, jego pocztówki, wysyłane nadzwyczaj obficie, nigdy nie są jednakowe. Te z podróży, typowo turystyczne, zawsze zawierają opis jakiejś przygody bądź żart. Pisał ze Szkocji: Durham, 16 oct. 1963 KOMUNIKAT SPECJALNY Nasze wojska uderzyły dziś rano wzdłuż szosy Straton-Ripon na stare opactwo cystersów Fountain Abbey, obracając je w ruinę (patrz na odwrocie)6. Szczególnie starannie dobierał widokówki, to, co przedstawiały, musiało mieć bezpośredni związek z listem lub z adresatem, bądź miało wartość symboliczną. Opatrywał komentarzem zdjęcia na pocztówkach, tę z szympansem w marynarskim stroju7 podpisał Zbyś H., o kartce przedstawiającej stado słoni: Magda to jest ten pierwszy słoń. Zbyszek ten drugi. A ja jestem ten mały8. Pocztówkę o nazwie „Lourdes – La Grotte Miraculeuse”9 wysłał Zawieyskiemu, dla którego Matka Boża z Lourdes była postacią szczególną.


Wcielanie się w różne role, żonglerka słowem – jak blisko stąd do literatury, do pisania artystycznego. Jednak Herbertowska epistolografia pisaniem literatury nie była, gdyż różniła się intencją. Listy Herberta pisane były w celach ściśle związanych z codziennym życiem, główną ich intencją było przekazanie informacji, podtrzymanie kontaktu z przyjaciółmi. Literatura zaś to pisanie tekstów z konkretnym, artystycznym zamiarem. Nie brak czyniących tak epistolografów, chcących nieraz zbudować sobie pomnik za życia, lecz nie należał do nich Herbert. Jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu literackości jego korespondencji, choć nie decyduje o tym zamiar autora. Bo literatura to także estetyczna właściwość tekstów, to postulowana przez Stefanię Skwarczyńską kategoria „piękna”, którą listy Zbigniewa Herberta spełniać mogą. Wiąże się to z talentem pisarskim poety, który, będąc immanentną cechą jego osobowości, ujawniał się w każdym jego działaniu na łonie języka, nie tylko stricte artystycznym. Wreszcie trzecie kryterium, według którego rozpatrywać można listy jako literaturę lub nie – kryterium społeczne. Fakt wydania korespondencji jest już pewnym uznaniem jego literackich własności, a odbiór czytelniczy może przyjąć je lub odrzucić. Na społeczną akceptację listów jako dzieła artystycznego wpływa także decydująco profesja ich autora – łatwiej traktuje się korespondencję pisarzy jako element ich twórczości, niż wynosi na Parnas listy nieznanych osób.

Nie ma wątpliwości przy klasyfikowaniu listu jako literatury, gdy jest on pisany w tej intencji, jako dzieło artystyczne. W przypadku Zbigniewa Herberta możemy obserwować takie działania, jest nimi publikacja takich utworów jak „Do Henryka Elzenberga w stulecie Jego urodzin”10, „Do Ryszarda Krynickiego – list”11, czy „Widokówka od Adama Zagajewskiego”12. Są to listy poetyckie – wiersze wykorzystujące tę formę w celu zwrócenia uwagi na konkretnego adresata wypowiedzi. Różnią się od apostrofy głównie formą, najczęściej dosłownie wskazującą na epistolarne koneksje, a także zarysowaniem sytuacji lirycznej. Apostrofa może być tylko zawołaniem nieliczącym na odzew, odwołaniem się do jakiejś wartości. List zaś, co było już tu podkreślane, jest ogniwem dialogu i napisanie wiersza w tej formie może oznaczać podjęcie rozmowy z adresatem, zasygnalizowanie chęci tegoż.

Kim stałbym się gdybym Cię nie spotkał – mój Mistrzu Henryku - rozpoczyna liryczny list do swego duchowego przewodnika Zbigniew Herbert. List pisany po śmierci adresata. Napisanie wiersza-wyznania, w którym dziękuje się za otoczenie opieką, jest formą lamentacji i uczczenia śmierci Mistrza. Jeszcze na łożu śmierci – tak mi mówiono – czekałeś na głos ucznia - Herberta dręczą wyrzuty sumienia, że nie mógł asystować Elzenbergowi podczas ostatniej wędrówki. Teraz zwraca się do niego ze słowami najwyższego uznania dla surowej łagodności delikatnej siły, które pokazały, jak żyć. Tak zbudowany z kolejnych dziękczynień list nie wymaga podpisu, osoba mówiąca określa siebie na początku jako ucznia swego Mistrza i całą uwagę skupia na adresacie. Inaczej dzieje się w poetyckim liście do Ryszarda Krynickiego, który kończy się sformułowaniem wyraźnie nawiązującym do typowo epistolarnego: ja tego nie wiem – mój Drogi – dlatego przesyłam tobie nocą te sowie zagadki uścisk serdeczny ukłon mego cienia. Wyeksponowane wersyfikacyjnie ostatnie trzy wyrazy tworzą podpis nadawcy. Incipit również przypomina formuły znane z dotychczasowych analiz: Niewiele zostanie Ryszardzie naprawdę niewiele. Zaskakująca obecność frazy Niewiele zostanie przed tytularną apostrofą kładzie dodatkowy na te dwa słowa nacisk. Jest to echo typowej dla listów tematyczno-rematycznej budowy wypowiedzi: w celu zwrócenia uwagi adresata nowy temat (najczęściej na początku akapitu) wprowadzany jest poprzez przesunięcie go na początek zdania.

O ile poprzednie listy poetyckie nie nawiązywały do żadnych poprzedzających wypowiedzi ich adresatów, o tyle „Widokówka od Adama Zagajewskiego” już samym tytułem sugeruje, że jest to odpowiedź na kartkę od innego poety. Wiersz zawiera wiele typowych zwrotów listownych nawiązujących do podróży korespondentów (A więc jesteś w Fryburgu ja też niegdyś tam byłem) czy do poprzedniego ogniwa dialogu (rozpoczynające utwór: Dziękuję Tobie Adamie za kartkę z Fryburga). Herbert opisuje też, swoim zwyczajem, obrazek na odwrocie kartki od Zagajewskiego (jej realność przyjmujemy na podstawie realności na nią odpowiedzi), Anioła w komeżce ze śniegu. I tutaj widokówka okazuje się być symbolem, a Anioł (...) Aniołem Zagłady.

Anioł jest w twórczości Zbigniewa Herberta motywem szczególnym, gdyż traktowanym nietypowo. Herbertowskie anioły są bliskie ludziom wtedy, gdy są do nich podobne, mają swe grzechy i niedoskonałości. Wystarczy spojrzeć na Szemkela, „Siódmego anioła”13: jest czarny i nerwowy (...) między otchłanią a niebem jego tupot nieustanny. Być może właśnie o Szemkelu pisał poeta w liście do Zawieyskiego: Pan Bóg w nagrodę przysłał mi Anioła. Prawdę mówiąc jest to Anioł trochę pośledniego gatunku, nosi w niebie wodę i rąbie drzewo. (...) Wyszedł, tupiąc sabotami, i zbudził lokatorów wszystkich14. Te same postacie odnajdujemy w prozie poetyckiej „Siedmiu aniołów”15: Co rano przychodzi siedmiu aniołów. (...) Odchodzą ciężko tłukąc sabotami. Pisanie o sprawach metafizycznych w sposób potoczny, często infantylizowany, jest formą obrony przed niepotrzebną patetycznością. Krnąbrny anioł bardziej przemawia do wyobraźni adresata listu i odbiorcy wiersza niż kilkanaście okrągłych zdań o niebiosach16. Po co pisać traktaty o sztuce, jeśli jej sens zawrzeć można w kilku zdaniach: Skrzypce są nagie. Mają chude ramionka. Niezdarnie chcą się nimi zasłonić. Płaczą ze wstydu i zimna. Dlatego. A nie, jak twierdzą recenzenci muzyczni, żeby było piękniej. To nieprawda. („Skrzypce”17) W tej krótkiej poetyckiej prozie Herbert zawarł swój pogląd na przyczynę tworzenia przez artystów. Okazuje się, że twórcy nie chcą upiększać świata, lecz pragną wyrazić własny ból istnienia. Potwierdzenie tej tezy znaleźć można w korespondencji: Jestem tutaj w ramach bezsensownej akcji uświadamiania sobie, że pisanie wierszy jest usprawiedliwieniem samotności.18 Cóż, my lirycy (to znaczy dobrzy poeci i grafomani) cierpimy na chroniczną wstydliwość.19 Herbert w żadnym ze swoich listów nie traktuje pisarstwa jak wieszczej misji, często podkreśla trud z tym zajęciem związany: piszę książki na brudno, i to po kilka razy. Pisanie to brudna i trudna robota.20

Naturalne więc skłonności pisarskie zapełniają wybojami drogę twórczą poety. W listach wiele jest relacji z mozolnej pracy nad kolejnymi tekstami: Wiersz lichy, niczym autor. Autor myśli, jak żyć i podejmuje drobne czynności, które wymagają tyle sił, ile wygranie wielkiej bitwy21; skończyłem 2 szkice, które gniotłem od 3 miesięcy (co prawda drobniutkie, jakieś 20 stron do kupy), napisałem trochę (3) wiersze22. Pisanie jest trudną stroną osobowości i życia Herberta, tak przynajmniej wynika z jego wypowiedzi. Zmaga się z opornym tworzywem, z demonami własnej duszy. Mówi o tym wprost w rozmowie z Jackiem Trznadlem: gorsza część mojej istoty, którą wyrzucam za drzwi, kiedy próbuję pisać.23 Zdarzają się informacje zaskakujące, jak ta podana w liście do Czajkowskich: Penderecki namawia mnie, żebym napisał z nim operę. Ja chcę o Gilgameszu, on o Iwanie Groźnym, więc się chyba nie spotkamy.24 Fakt, że Herbert mógł zostać autorem opery, jest równie interesujący dla badacza jak ten, że poeta nosił się z zamiarem napisania powieści bądź zbioru opowiadań: Ostatnio dość dużo pisałem. (...) dialogi i opowiadania.25

Gęsto plecie się związek twórczości Herberta z jego listami. Nawzajem się uzupełniają, tworząc jedną wizję świata i obraz jednego człowieka, pochłoniętego zarówno życiem zawodowym jak i towarzyskim. W każdym z elementów dorobku pisarza spotkać można te same słowa, te same myśli. Wnikliwa lektura korespondencji pozwala na wyłuskanie z popularnego obrazu twórcy najważniejszych elementów człowieka – nie poety, nie artysty, nawet nie oddanego przyjaciela czy wesołego kompana – ale Zbigniewa Herberta, pojedynczego i jedynego w swoim rodzaju. Biorąc do ręki blok listów, powinniśmy, mając na uwadze ich piękno i spójność, odtworzyć powstałą w listach całościową wizję fenomenu, jakim był, a dzięki swej twórczości, w tym także korespondencji, nadal jest Zbigniew Herbert. Bo czymże jest list? Jest gatunkiem piśmiennictwa, który dzięki talentowi pisarza stać się może gatunkiem literackim. Jest formą języka przekształcającą się pod wprawnym piórem w grę konwencją. Sam w sobie jest dwuosobową grą dla umiejących czytać i pisać.

Bibliografia


Podmiotowa:


Herbert Z., ”Kochane Zwierzątka...” Listy Zbigniewa Herberta do przyjaciół – Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich, do druku podała i komentarzem opatrzyła M. Czajkowska, Warszawa 2000.

Herbert Z., 89 wierszy, Kraków 1998.

Herbert Z., Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957.

Herbert Z., Zawieyski J., Korespondencja 1949 – 1967, wstęp J. Łukasiewicz, do druku przygotował i przypisami opatrzył P. Kądziela, Warszawa 2002.

Trznadel J., Hańba domowa. Rozmowy z pisarzami, Lublin 1993.


Przedmiotowa:


Barańczak S., Uciekinier z Utopii. O poezji Zbigniewa Herberta, Wrocław 1994.

Cysewski K., Teoretyczne i metodologiczne problemy badań nad epistolografią [w:] „Pamiętnik literacki” 1997, nr 1.

Czermińska M., Pomiędzy listem a powieścią [w:] „Teksty” 1975, nr 4.

Kałkowska A., Struktura składniowa listu, Wrocław 1982.

Łukasiewicz J., Herbert, Wrocław 2001.

Mroczek K., Tytulatura w korespondencji staropolskiej jako problem stosunku między nadawcą a odbiorcą [w:] „Pamiętnik Literacki” 1978, nr 2.

Skwarczyńska S., Wokół teorii listu [w:] idem, Pomiędzy historią a teorią literatury, Warszawa 1975.

Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 2000.



1 HCz, s. 25.

2 HZ, s. 53.

3 HZ, s. 144.

4 HCz, s. 16.

5 HZ, s. 135.

6 HCz, s. 14.

7 HCz, s. 40.

8 HCz, s. 98.

9 HZ, s. 140-141.

10 Herbert Z., 89 wierszy, Kraków 1998, s. 83-84.

11 Herbert Z., 89 wierszy, Kraków 1998, s. 73-74.

12 Herbert Z., 89 wierszy, Kraków 1998, s. 85-86.

13 Herbert Z., Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957, s. 61-63.

14 HZ, s. 125-126.

15 Herbert Z., Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957, s 128.

16 Oprócz Anioła spotkać można w korespondencji również innych bohaterów wierszy Herberta. Pisał do Czajkowskich: Czasem wydaje mi się, że jestem panem od przyrody, który wyprowadza rozbrykaną młodzież na łączkę (HCz, s. 143).

17 Herbert Z., Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957, s. 107.

18 HZ, s. 123.

19 HZ, s. 30.

20 HCz, s. 161.

21 HZ, s. 62.

22 HCz, s. 89.

23Trznadel J., Hańba domowa. Rozmowy z pisarzami, Lublin 1993, s. 205.

24 HCz, s. 125.

25 HZ, s. 30.


Wydawnictwo
IW Świadectwo
Warto Zobaczyć:
Polska w zabytkach
Tygodnik polonijny
Przewodnik Toruń
Zbiorniki ciśnieniowe
Wirtualne Szlaki
Travelphoto
Sonda
W internetowym Akancie powinno być: