|
* * *
żyję
to niepojęte
dlaczego mam zadawać
pytania Bogu
kiedy rozum śni o
chwilach szczęścia
pokochałam
zdążyłam to
uczynić
to takie
niepoznawalne ale prawdziwe
poznałam kres i
początek
może trzeba było
odwrotnie
nieważne
jestem coraz bliżej
Nieba
samotna nad brzegiem
Oceanu
samotna na
najwyższym szczycie Gór
czekam na
przytulenie
przecież
powiedziałeś że kochasz
do końca nie
uwierzyłam
i zabytkowy Ogród
spłonął
14 września 2006
Barbara
Rosiek
Pożegnanie
napisali w gazecie
że odchodzę
moi czytelnicy jak
zwykle nie uwierzyli
to legenda jak
zwykle padła z ust moich
„pożegnalne
wiersze Barbary R.”
rozśmieszyło mnie
i spłonęłam nad kartką
w wolności słowa
zamieram
w wolności bytu
umieram
samowładna uparta
nieuchwytna
. . . teraz już
wiem że jestem szalona . . .
całe życie wiodłam
na niedoścignionym koniu
beze mnie uschnie
Ogród i kwiaty rozpanoszone
samotne róże
i astry jesienne
bujaj się bujaj
wietrze w dłoniach niespracowanych
dom zostawię
przyjacielowi
wiersze niech płyną
pławią się w zapachach jesieni
bierz mnie kochanku
w ramiona silne brunatne
a zwierzę które
cierpieć będzie uśpij śpiewem barda
żyć będę
wiecznie
16 września 2006
Barbara
Rosiek
Biała
kartka
rozrywa serce poety
zapisuje umysł
słowami nieobliczalnymi
dla ludzkiego sądu
dla ciebie
dla przyjaciela
nieznanej drogi
na nieboskłonie
zapala umysły
poetów i bardów
śpiewajmy więc
nućmy powoli
symfonie niezadartych wspomnień
obłęd niech się
odciska
niech stuletnie
drzewa nie powalają
i w snach używajmy
rozpusty
w grzechu
w modlitwie
w samotności
umierania trwajmy
|